Wszędzie wokół błyszczy metal. W jednej chwili jesteś pod zawieszonymi samolotami i lokomotywami, a w następnej wspinasz się w kierunku kabiny Concorde’a, czując podmuch wiatru na schodach i słysząc szum autostrady w tle. To nie tyle przypomina spokojne muzeum, co raczej ogromne archiwum ruchu, po którym można się swobodnie poruszać.
